Zakończyliśmy w naszej parafii odwiedziny duszpasterskie, czyli tak zwaną „kolędę”. Odwiedziny te miały na celu zaniesienie dobrej nowiny o Narodzeniu Pana Jezusa, wspólna, ufna modlitwa do Boga - domowników i kapłana oraz bliższe poznanie wiernych parafii, ich radości i troski. Podstawowym celem było jednak zaniesienie do każdego domu, do każdego człowieka Jezusowego błogosławieństwa płynącego z Betlejem. Błogosławieństwo to wyrażało się w czasie „kolędy” na dwa sposoby. W sposób bezpośredni kapłan wraz ze wszystkimi obecnymi odmawiał modlitwę, następnie udzielał wszystkim Chrystusowego błogosławieństwa i kropił zebranych oraz mieszkanie wodą święconą.
W sposób symboliczny błogosławieństwo to wyrażało się poprzez nakreślenie poświęconą kredą na drzwiach domu trzech liter i bieżącego roku, co jest także pięknym świadectwem wiary, zgodnym ze słowami Jezusa: "Do każdego, więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”, (Mt 10, 32-33).
Chcemy dziś trochę o tej kolędzie w naszej parafii opowiedzieć… Może ktoś zapyta:, Po co ta wizyta duszpasterska? Czy musi jeszcze ksiądz w XXI wieku chodzić po domach i żebrać? Po co tyle zachodu, po co tyle ceregieli z tą kolędą…?
-
Moi drodzy, kolęda, to piękny, polski zwyczaj. Dlaczego?
-
bo kapłan odwiedza parafian, by z nimi i za nich się modlić;
-
bo kapłan przychodzi, by rodzinę, by dom pobłogosławić - przynosi więc błogosławieństwo Boże;
-
bo kapłan poznaje swoich parafian i ich codzienne problemy, nad którymi może wspólnie trzeba się pochylić;
-
bo kapłan rozmawia na tematy wiary, Kościoła i parafii;
-
bo zbiera ofiary na utrzymanie kościoła i parafii - to taki polski podatek kościelny, który jest pewnie o wiele lepszy od np. niemieckiego, bo dobrowolny…
Cóż można by powiedzieć o naszej parafialnej kolędzie? Otóż najpierw chcemy podziękować za życzliwość. Dziękujemy za otwarte drzwi domów i otwarte serca. Dziękujemy za dobre przygotowanie się do kolędy. Dziękujemy za miłe i często konstruktywne rozmowy, odświętny strój, za zwalnianie się z pracy, aby się spotkać, za dobre słowo, za wspólnotę stołu, do której nas zapraszaliście. Bardzo dziękujemy!
W zdecydowanej większości rodzin był krzyż, woda święcona, kropidło…, a rodzina czekała na księdza. Większość rodzin starała się być w komplecie. Owszem zdarzało się, że kogoś brakowało. Czasem ta nieobecność była usprawiedliwiona, np. pracą… Były jednak i takie przypadki, że czyjaś nieobecność w domu była trochę niejasna. Jakby niektórzy specjalnie uciekli przed księdzem… Tak się można zastanowić w takich przypadkach, czy jak ktoś taki umrze, to może i ksiądz powinien uciec… Bo niektórzy nie chcą z księdzem się spotkać…Tylko jeden raz zdarzyło się, że drzwi otworzył trochę zaskoczony młody człowiek… Powiedział, że jest człowiekiem strasznie zapracowanym i nie ma on „czasu na takie głupoty, jak Kościół’… Szkoda tego człowieka. Prosimy Was, drodzy parafianie, o modlitwę w jego intencji.
Podczas wizyty duszpasterskiej spotkaliśmy wiele osób znanych nam ze świątyni. Dla wielu jednak była to czasami jedyna okazja do zobaczenia swoich duszpasterzy. Przyjmowali kolędę, bo tak każe tradycja, choć wcale nie chodzą do naszego kościoła. Pozostał tylko ten jeden, jedyny znak przynależności do parafii. Zauważyliśmy w wielu domach brak symboli religijnych a często były one wykładane tylko na czas kolędy. Trochę dziwi, że w domach katolików nie ma nawet krzyżyka.
Dziękujemy tym, którzy z okazji kolędy podzielili się z nami swoimi radami, wątpliwościami i innymi spostrzeżeniami dotyczącymi życia parafialnego. Niestety stosunkowo mało ludzi chce się tym dzielić. A przecież to wszystko co dzieje się w parafii zależy od każdego z nas i powinno być naszą wspólną troską. Wszystkie spostrzeżenia posłużą do przemyślenia i poprawienia.
Podczas wizyty duszpasterskiej stwierdziliśmy, że w naszej parafii są też tacy, którzy wprawdzie przyjmują księdza po kolędzie, ale nie mają żadnego kontaktu z parafią. Niektórzy wcale lub bardzo dawno nie byli w naszej parafialnej świątyni. Niektórzy przychodzą tylko na pasterkę i sami przyznają się nawet do tego…
W czasie kolędy staraliśmy się z parafianami rozmawiać. Żartobliwie pytaliśmy o skargi, wnioski i zażalenia. Chcieliśmy posłuchać, co mówią parafianie, bo kiedy ksiądz mówię z ambony, to parafianie słuchają… W czasie kolędy jest okazja, by parafianie również mówili.
Często słyszeliśmy pochwały… Z jednej strony usłyszeliśmy, jak wiele się robi w naszym kościele…, Jaka ta nasza Parafia wspaniała… Z drugiej strony sobie myślimy, skoro tak jest, to, dlaczego parafianie do tego „wspaniałego” kościoła nie przychodzą na niedzielną Eucharystię? Dlaczego jest nas tu tak mało, mimo iż wszyscy chwalą…?
Odwiedzając rodziny, kapłan oglądał i podpisywał zeszyty od religii dzieci i młodzieży szkolnej. Czasami zdarzało się, że to dopiero na kolędzie rodzice się dowiadywali, że ich dziecko nie prowadzi zeszytu od religii. Okazało się, że wielu, zwłaszcza młodych ludzi, ma zeszyt od języka polskiego, od matematyki, ale od religii nie… Czasem więc wydaje się samym rodzicom, że religia to takie „piąte koło u wozu”. Niektórzy mieli nawet pretensje, dlaczego pan katecheta na religii „zadaje do domu”, a potem w klasie robi klasówki i odpytuje… Odpowiedź jest prosta: Bo religia jest ważniejsza, niż fizyka, chemia, matematyka, czy nawet polski. Na Sądzie Ostatecznym Pan Bóg na pewno nie będzie mnie pytał jakie stopnie miałem z biologii, ale może zapytać, jaka była moja wiara, jak starałem się o poznanie Jezusa i jak Go kochałem… Warto nad tym się zastanowić i czasem wpłynąć na stosunek młodych ludzi do lekcji religii w szkole.
Dalej wielu parafian młodych i w średnim wieku przebywa za granicą, zwiększa się liczba parafian przechodzących na emeryturę lub rentę, wielu utraciło pracę, wielu boryka się z trudnościami materialnymi.
Odwiedzając Wasze domy widzieliśmy piękne świadectwa miłości, których wyrazem była m.in. dbałość i opieka nad starszymi rodzicami i pomoc potrzebującym. Widzieliśmy wielkie poświęcenie się rodziców dla dzieci.
W każdym domu rozdawaliśmy kolędowe pamiątki. Przygotowaliśmy specjalnie na kolędę obrazki. Dziękujemy także za ofiary złożone do kopert, często będące dużym finansowym wysiłkiem. Bóg zapłać! Z ofiar kolędowych 25% przekazane zostanie na potrzeby diecezji.
Wkraczając w kolejny okres naszej wspólnoty prośmy Boga za przyczyną Św. App. Piotra i Pawła o potrzebne łaski dla całej parafii, dla każdego z osobna. Niech nasza Parafia staje się jedną, wielką rodziną pełną miłości i ludzkiej życzliwości.
Dla niewidomych



Serwis Parafia-Lachowice.pl zastrzega sobie możliwość usuwania dowolnych komentarzy bez podawania przyczyny.